sobota, 24 października 2015

dlaczego niskokaloryczne diety są złe + starvation study

Czy istnieją osoby, którym słowo "dieta" kojarzy się z czymś przyjemnym?
Idę o zakład, że nie ma ich prawie wcale, ponieważ dieta w powszechnym tego słowa rozumieniu równa się ograniczeniom, a kto lubi się ograniczać?


niedziela, 18 października 2015

wegański budyń z niepalonej kaszy gryczanej

Czy może być coś lepszego niż duża miska budyniu z owocami na śniadanie? Zawsze uwielbiałam tę gładką, kremową konsystencję i delikatny smak, ale w przeszłości zdarzyło mi się już do niego skutecznie zrazić, kiedy trafiłam na mlecze korzuchy, grudy czy natrętny smak mąki ziemniaczanej w ustach.

Postanowiłam zrobić swoją wersję budyniu, pozbawianą tych wszystkich wad, a za to napakowaną witaminami i składnikami odżywczymi. W roli głównej kasza gryczana :)


wtorek, 13 października 2015

foodbook #2 - jesienny

Witajcie!

Oto mój przykładowy wegański jadłospis z pewnego słonecznego październikowego dnia :)
W roli głównej figi i dynia, no cóż, trochę przewidywalne, ale tego akurat teraz pod dostatkiem. Czekam też niecierpliwie na kaki, są już u Was może?




wtorek, 6 października 2015

być dla siebie dobrym, czyli początki na hclf

Weganizm wysokowęglowodanowy jest stylem życia bardzo przyjemnym, wysoce intuicyjnym i naturalnym. Tak jak w przypadku każdej zmiany, początki mogą być jednak trudne. Warto się nimi nie zrażać, nie oczekiwać natychmiastowych efektów, pozwolić procesowi toczyć się w swoim rytmie.
Pamiętając o tym, jak mnie samej chwilami bywało ciężko, postanowiłam podzielić się kilkoma swoimi odkryciami, pomagającymi oswoić nowości :)



środa, 30 września 2015

czy schudłam na weganizmie? + moje zdjęcia

Zdaję sobie sprawę, że większość dziewczyn analizuje każdy sposób odżywiania pod kątem możliwości utraty kilogramów. Nawet w przypadku diety roślinnej, zamiast skupić się na zdrowiu i poprawianiu sprawności ciała, masa osób woli męczyć się pytaniami, jak schudnąć na weganizmie?
Sama jeszcze do niedawna robiłam to samo.

Weganizm high carb na szczęście stał się dla mnie czymś innym. Wybawieniem od diet. Bo on po prostu jest czymś innym niż dietą. Taką alternatywą dla osób, które są już fizycznie i psychicznie zmęczone ograniczaniem się, ciągłym myśleniem o jedzeniu, liczeniem kalorii, zbyt małymi porcjami i wyrzutami sumienia po zjedzeniu czegoś nadprogramowego (co w normalnym świecie jest po prostu oznaką wolności!)

Półtora roku temu byłam w punkcie, kiedy ważyłam się codziennie, starałam się jeść jak najmniej i płakać mi się chciało na myśl o tym, że chyba nigdy już nie będę mogła odżywiać się normalnie, bo przecież przytyję! Trochę chudłam, trochę tyłam, ale nigdy nie byłam zadowolona. Brak energii, depresyjne nastroje, niska samoocena na porządku dziennym.

Potem jakimś cudem trafiłam na Freelee (której nie naśladuję ślepo, ale jestem jej wdzięczna za inspirację!), promującą jedzenie bez ograniczeń węgli pochodzących z owoców, warzyw i skrobi. Pomyślałam, że to ma sens. Przecież musimy być stworzeni przez naturę tak, żeby jeść do syta, a przy tym dobrze się czuć i wyglądać. Może wystarczy po prostu jeść odpowiedni dla nas pokarm? Zaczęłam praktycznie tego samego dnia. Dużo owoców, ryżu i warzyw.



sobota, 26 września 2015

foodbook #1 - przykładowy jadłospis hclf

Zakładając bloga miałam wielką nadzieję, że uda mi się trafić do osób, które wahają się, mają wątpliwości, jeszcze nie do końca odnalazły swoją drogę.
Moim marzeniem jest pokazać, że warto coś zmienić w swoim życiu, bo zdrowie i dobre samopoczucie znajdują się na wyciągnięcie ręki, jedzenie jest naszym przyjacielem, a szczęście jest proste i łatwo po nie sięgnąć.

Oto pierwszy z moich przykładowych jadłospisów na wysokowęglowodanowej diecie roślinnej. Kilka posiłków, które są kolorowe, smaczne, obfite, proste i szybkie w przygotowaniu. Jedzenie ich jest przyjemnością i daje mi dużą satysfakcję, bo wiem, że nie muszę się ograniczać, czuć winna, ani martwić o swoją wagę. Cieszy mnie również świadomość, że pokarmy, których sobie dostarczam są optymalnym paliwem dla mojego ciała i mózgu.


czwartek, 24 września 2015

jedzenie do syta, czyli klucz do szczęścia

Najlepszym chyba aspektem diety roślinnej jest sytość.
Jedno z najprostszych i najprzyjemniejszych uczuć, które w czasach wiecznego "dietowania" traktowane jest niemal jako coś złego i wstydliwego.
Tymczasem nie ma nic gorszego, niż jedzenie małych porcji i wstawanie od stołu z uczuciem głodu, prawda? Dlaczego więc uparcie wmawia sie nam, że tak właśnie trzeba?

Jedzenie do momentu, kiedy czujemy się w pełni usatysfakcjonowani, jest kluczem do szczęścia, spokoju, atrakcyjnego wyglądu oraz równowagi fizycznej i psychicznej.
Stałe ograniczanie się, odmawianie sobie jedzenia, a potem obsesyjne myślenie o nim, frustracja, napady obżarstwa i tycie to koszmarne błędne koło. Mnie udało się już z niego wyrwać, co jest tak niesamowitą ulgą, że szczerze życzę zaznania jej każdemu!