niedziela, 10 lipca 2016

dlaczego nie jem wcześnie rano?



Śniadanie to podstawa, bez niego zasłabniesz w szkole, nie skoncentrujesz się w pracy, zabraknie ci sił na ulicy, a poza tym nie jedząc rano utyjesz...

No cóż... a Wam zdarza sie wychodzić z domu bez śniadania? Bo mi prawie zawsze. Nie lubię jeść wcześnie rano i chociaż przez jakiś czas próbowałam wciskać coś w siebie w ciągu godziny po przebudzeniu, to jednak ten stan rzeczy nigdy sie nie zmienił. Jedyne co się zmieniło, to moje zrozumienie, że tak naprawdę nie robię nic złego.

Jedzenie zaraz po przebudzeniu jest bowiem tak samo dobre, jak jedzenie dopiero po kilku godzinach. Można więc wyluzować i spokojnie zjeść śniadanie nawet późnym przedpołudniem. Pora pierwszego posiłku to kwestia całkowicie indywidualna a propagandę śniadaniową lepiej odłożyć na tę samą półkę, co inne mądrości, takie jak obowiązkowe jedzenie pięciu małych posiłków dziennie lub nie jedzenie niczego po 18.

Nadal macie wątpliwości, bo przecież "tak trzeba"? Jeśli lubicie i macie ochotę, to oczywiście trzeba. Jeśli jednak odrzuca Was na myśl o jedzeniu rano, to dajcie sobie spokój. Po co robić coś wbrew sobie?

Śniadanie nie jest najważniejszym posiłkiem dnia. Nie ma posiłków ważnych i mniej ważnych. Posiłek to posiłek, a wyznacznikiem tego, kiedy powinniśmy jeść, jest nasz głód. Liczy się ogólny bilans składników odżywczych, jakich dostarczamy sobie w ciągu dnia. Koniec i kropka.

Nasz metabolizm nie zwalnia, jeśli nie zjemy czegoś w ciągu pół godziny po przebudzeniu. To stałoby się dopiero po kilku dniach niejedzenia! Istnieje za to wiele teorii mówiących, że dłuższa przerwa między ostatnim, a pierwszym posiłkiem pozytywnie wpływa na samopoczucie, gospodarkę hormonalną, przemianę materii oraz zwiększa możliwości regeneracji organizmu.

Istnieją teź badania pokazujące, że organizm na czczo potrafi wyjątkowo wydajnie spalać tkankę tłuszczową (później korzystamy już głównie z dostarczanych na bieżąco węgli), a trening przed śniadaniem może być bardzo skuteczny. Odpowiada za to stosunkowo wysoki poziom hormonów: kortyzolu, greliny i hormonu wzrostu. Po raz kolejny podkreślam, że dużo zależy tu od indywidualnej gospodarki hormonalnej, dlatego warto wsłuchać się w swoje ciało.

Brak śniadania nie oznacza natychmiastowego spadku energii, ani nie grozi upadkiem na ulicy (no chyba że mamy jakieś dodatkowe problemy zdrowotne, wtedy oczywiście sprawy mogą wyglądać inaczej). Jesteśmy bestiami przystosowanymi do życia w naturze, a tam nie ma lodówki, do której idzie się zaraz po przebudzeniu. Nasz organizm celowo magazynuje zapasy energii, abyśmy wykorzystali je na wyruszenie w drogę i zdobycie pożywienia. Posiadamy spore jej zapasy w mięśniach w postaci glikogenu.

Nie jest też powiedziane, że nie jedząc śniadania zjemy dużo więcej w ciągu reszty dnia. To znów zależy od konkretnej osoby. Niektórzy po wmuszeniu w siebie posiłku o 7 rano, już o 9 mają ochotę na drugie śniadanie, a potem na kolejną przekąskę, kiedy normalnie zrobiliby się głodni dopiero około 10-11. Inni po dłuższym porannym poście rzucają się na wszystko, co wpadnie im w ręce, nie kontrolując zjadanych ilości. Trzeba dać sobie szansę na zorientowanie się, do której grupy należymy :)



W moim przypadku sprawdza się wyjście z domu/trening na czczo i zjedzenie pierwszego, sporego, choć zarazem lekkostrawnego i bogatego w wodę posiłku gdzieś pomiędzy godziną 10 a 12. Dodam, że wstaję około 7.

Budząc się nie czuję żadnego ssania w żołądku, nie ciągnie mnie do jedzenia. Nie zmuszam się do niego. Zaczynam dzień od ssania oleju kokosowego, później wypijam powoli jakieś 0,5 litra wody z cytryną. Jeśli wychodzę na dłużej, to zabieram ze sobą wodę oraz śniadanie na później :)

Biegam z pustym żołądkiem, wtedy czuję się najlepiej. Nie mam żadnych problemów z brakiem energii.

Późnym przedpołudniem nadchodzi moment, kiedy mam ochotę coś zjeść i wtedy dopiero sięgam po śniadanie. Najczęściej koktajl, owoce, smoothie bowl czy pudding chia, dorzucam orzechy, nasiona czy inne tłuszcze w niedużej ilości.



Najważniejsze jest słuchanie potrzeb własnego ciała i nie wciskanie w siebie niczego. Kto czuje potrzebę jedzenia wczesnym ranem, ten świetnie robi przygotowując owsiankę o świcie. Kogo w tym samym czasie odrzuca na myśl o przełknięciu czegokolwiek, ten powinien poczekać, aż ciało da mu sygnał, że jest gotowe. Na pewno nie stanie się nic złego. A przecież co to za przyjemność, kiedy musimy wmuszać w siebie posiłek, na który nie mamy ochoty?

A jak u Was wygląda kwestia śniadania? Jecie z przyzwyczajenia, czy czekacie rano na prawdziwy głód?

7 komentarzy:

  1. Ja czasem budzę się z burczeniem w brzuchu i mam ochotę na wielkie śniadanie, a czasem wystarczy mi mały banan. Jednak najczęściej rano wypijam ok.500 ml koktajlu warzywno-owocowego i to mi wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie napisany tekst i w zupełności się z nim zgadzamy. U nas tak akurat się składa, że każda ma inne przyzwyczajenie co do śniadania. Jedna wstaje wcześnie rano i nie wyobraża sobie żeby w ciągu pół godziny nie zjeść posiłku, druga natomiast budzi się później i je śniadanie podobnie jak Ty ok. 10, a potrafi także wyjść bez śniadania. Pory spożywania posiłków tak jak piszesz są więc kwestią zdecydowanie indywidualną, tak samo w kwestii śniadań czy kolacji. Nie ma sensu ślepo podążać, za artykułami w magazynach i ich propozycjach najlepszych pór spożywania jedzenia. Należy dokładnie obserwować swój organizm i wybrać to co jest dla nas najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie zazwyczaj z samego rana jest czas na aktywność fizyczną, potem jest czas na śniadanie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo dobrze,że poruszyłaś ten temat! :)
    Twój wpis może budzić kontrowersje, szczególnie w środowisku dietetyków. Jedzenie śniadania do 1 h po przebudzeniu uznawane jest za zdrowy nawyk żywieniowy.
    I tutaj pojawia się pytanie czy jesteśmy osobą świadomie odbierającymi sygnały naszego ciała? Niestety często nie. W tych zabieganych czasach wielu z nas zatraciło ten instynkt. Najpierw kawa, potem brak czasu na śniadanie bądź drożdżówka.. prawdziwy posiłek niekiedy dopiero po południu.. i wtedy ten brak śniadania mści się na człowieku. W większości przypadków organizm kiedyś sobie zrekompensuje to czego zabrakło w pierwszej połowie dnia.
    W żaden sposób nie chcę tutaj krytykować Twojego podejścia, tylko podkreślić, to co zresztą sama zaznaczyłaś :) każdy z nas jest inny. Szanujmy swoje brzuchy i do niczego nie zmuszajmy! To, że wiele osób ćwiczy na czczo nie znaczy, że każdy tak musi postępować i w drugą stronę.
    U mnie treningi (w tym bieganie) bez śniadania totalnie się nie sprawdzają. Może to kwestia intensywności treningu. Niekiedy moje śniadania są większe niż mojego chłopaka :D i nie mam z tym problemu! On dojada swoje kiedy przychodzi na to czas, ja potrzebuje tej energii już od samego rana.

    OdpowiedzUsuń
  5. Swietny tekst :) Nikt u nas nie je zaraz po przebudzeniu. Zuzanna nigdy nie jest glodna, czesto wychodzi do szkoly bez jedzenia, dopiero w szkole zaczyna sie jej pierwszy posilek. Sunny jak sie budzi o 6 rano to pierwszy posilek zaczyna sie okolo 10. Gdyby nie moj synek, ktoremu towarzysze podczas jedzenia chetnie pierwszy posilek zaczynalabym o 13 :) Pozdrawiam serdecznie, pieknej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń
  6. Swietnie napisane! Ja w wakacje zauważyłam, że odpowiada mi późne jedzenie śniadań i wtedy czuje się dobrze. Jednak z racji takiej, ze chodzę do szkoły trochę się te dwie rzeczy wykluczają. Rano wstaje po 6 a przerwę 20 minutowa mam o 12:40 😕 Wszystkie poprzednie maja po 10 minut a na wysokowęglowodanowym stylu życia wypicie koktajlu z 5 bananów jest awykonalne. Ale nie ubolewam bo nie mam problemów z jedzeniem wczesnych śniadań wiec jakoś żyje 👌🏼

    OdpowiedzUsuń
  7. What a Images of the fruit are there in it.Fresh Direct Coupon

    OdpowiedzUsuń